piątek, 26 września 2014
Uniwersytet Gallaudeta
Od dwóch tygodni mam niewątpliwą przyjemność gościć na Uniwersytecie Gallaudeta - jedynej szkole wyższej przeznaczonej dla niesłyszących studentów. Bez przesady można powiedzieć, że wśród niesłyszących uczelnia ta ma status kultowej. Dotyczy to nie tylko środowiska amerykańskiego. Uniwersytet Gallaudeta jest mitycznym centrum Głuchej Kultury, który stawiany jest za wzór środowiskowej siły i emancypacyjnego potencjału. To tutaj w 1988 roku, na wzór ruchów obywatelskich (mniejszości etnicznych, ruchów kobiecych...) odbył się sławny protest Deaf President Now. Studenci oraz część wykładowców rozpoczęła kilkudniową okupację w odpowiedzi na wybór (po raz kolejny) słyszącego rektora. Po tym, jak sprawa, nagłośniona przez media, nabrała ogólnokrajowego rozgłosu decyzję zmieniono, a wydarzenie to okazało się doświadczeniem formującym dla całej głuchej społeczności. Protest nastąpił 2 lata po premierze filmu "Dzieci gorszego Boga" z nagrodzoną Oskarem Głuchą Marleen Matlin - bodaj pierwszym popularnym filmem dowartościowującym język migowy. Wszystko to, plus coraz większa popularyzacja ASL - Amerykańskiego Języka Migowego - złożyły się na elektryzującą atmosferę końca lat 80-tych.
Emocje, jakie otaczają Uniwersytet są także zrozumiałe, gdy pomyśleć o nim, jako o spełnieniu Głuchego marzenia o Głuchym świecie (Głuchym narodzie, Głuchym stanie, planecie Eyeth - koncepcji głuchego świata było wiele). Uniwersytecki kampus jest miejscem, gdzie oficjalnym językiem jest ASL. Migają nim wszyscy studenci, wykładowy i cała obsługa. To niezwykle dla g/Głuchych przyjazne środowisko, w którym stanowią normę, w którym nikt się im nie dziwi, nie oczekuje czytania z ruchu warg. Nie, chwila - prawdę mówiąc ja tego oczekuję. Wizyta na Uniwersytecie jest dla mnie - osoby słyszącej i nieznającej ASL - doświadczeniem niełatwym i traktuję ją jako swoistą próbę. Próbę tego, jak to jest być zanurzonym w całkowicie odmiennym żywiole komunikacyjnym, w którym to ja muszę pisać na kartce czego potrzebuję, co mnie interesuje i pytać o drogę.
Uniwersytet Gallaudeta jest doskonale przystosowany nie tylko do potrzeb niesłyszących. Jego przyjazność dla osób z niepełnosprawnościami (niewidomych, z niepełniosprawnościami ruchowymi) sprawia, że studenci stanowią niezwykle różnorodną społeczność, nie tylko pod względem etniczności czy pochodzenia. Wszystkie budynki przystosowane są dla studentów poruszających się na wózkach czy z balkonikami, podobnie jak wszystkie łazienki, nawet drzwi w pokojach mają wizjery na dwóch wysokościach.
Jako że jestem tu na kwerendzie badawczej najciekawszym miejscem (w którym spędzam najwięcej czasu) jest biblioteka i archiwa, który kryją unikatowe zbiory dotyczące historii g/Głuchych w Stanach.
poniedziałek, 18 sierpnia 2014
Głusi a visual learning
Co najmniej kilka razy, przy okazji różnego rodzaju wykładów, luźnych rozmów czy tez na zebraniach miałem okazję usłyszeć (lub zobaczyć) osobę, która opisuje zagadnienia nauczania i uczenia się przez głuche dzieci i młodzież. Wiele z tych osób korzysta ze swoistej formy wyobrażenia ludziom dlaczego głusi napotykają trudności w przyswajaniu materiałów - odwołują się do wizualności jako cechy charakterystycznej uczenia się głuchej młodzieży. W anglojęzycznej literaturze na określenie tego zjawiska istnieje specjalne określenie - visual learning (wzrokowe uczenie się), którego przeciwieństwem jest verbal learning (słowne uczenie się). Są to tzw. style uczenia się.
Osoby o których piszę, wykorzystują pojęcie visual learner na potrzeby wyżej wskazanej egzemplifikacji. Tok argumentacji jest zawsze identyczny: ponieważ głusi preferują komunikację za pomocą języka migowego, są visual learners. Niestety, jest to błąd. Styl uczenia się visual learning polega na przyswajaniu informacji z treści wizualnych: animacji, filmów, plansz, rysunków, diagramów, fotografii, wykresów, etc. Wizualizacja treści słownych nie jest domeną uczenia się wzrokowego. Przemawiają za tym dwa argumenty. Pierwszym jest niewielka, niemalże nieistotna korzyść, jaka uczniowie odnoszą z nauki opartej na systemie migowym. Drugą podobna sytuacja, gdy głuchy czyta.
Do tego wpisu jeszcze nieraz wrócę.
Do tego wpisu jeszcze nieraz wrócę.
wtorek, 5 sierpnia 2014
Głuchota - perspektywy
Pisząc o głuchocie z reguły podkreśla się kontekst dwóch perspektyw: medycznej i kulturowej. Pierwsza powiązana jest z wizją głuchoty jako defektu wymagającego interwencji medycznej wraz z towarzyszącą jej rehabilitacją. Druga z kolei odnosi się do kulturowego ujęcia głuchoty, w której istotą problematyki stają się kwestie związane z zagadnieniami związanymi z kulturą głuchych. Powstaje tu pytanie, czy taki podział wyczerpuje kwestie "perspektywy" w odniesieniu do głuchoty. Wydaje się, że nie, że dwubiegunowy podział na perspektywę medyczną i kulturową jest jedynie szablonem, wzornikiem, punktem szybkiego i uogólnionego odniesienia.
Gdy przyjrzymy się dokładniej, to w każdej z szablonowych perspektyw możemy dostrzec szereg subtelnych różnic. Wewnątrz perspektywy medycznej napotkamy różnorodność: inna będzie perspektywa chirurga wszczepiającego implant, inna audiologa, inna logopedy, jeszcze inna - genetyka. Nie inaczej dzieje się w kontekście kulturowym: perspektywa lingwisty, tłumacza, nauczyciela lub członka społeczności głuchych także może być zupełnie inna. Z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że co człowiek, to inna perspektywa.
W dyskusjach formalnych różnice perspektyw bardzo łatwo uchwycić, gdyż poza szablonem podziału na kontekst medyczny-kulturowy bardzo szybko ujawniają się różnice dyscyplinarne. Z kolei w potocznych, luźnych, nieformalnych dyskusjach o różnorakich zagadnieniach związanych z głuchymi i głuchotą można dopatrzyć się różnic, przy czym trzeba podkreślić, że różnica to niekoniecznie negacja czy kwestionowanie. Obserwując dyskusje głuchych o jakimś problemie często byłem świadkiem sytuacji, w których przedmiot dyskusji był omawiany przez dyskutantów w różnych kontekstach: wtrącano elementy wiedzy, doświadczenia, sytuacji i kontekstów, które z perspektywy każdej z migających osób były podobne, jednak nie dało się nie odnieść wrażenia, iż każda z nich miała swoją własna perspektywę.
W dyskusjach formalnych różnice perspektyw bardzo łatwo uchwycić, gdyż poza szablonem podziału na kontekst medyczny-kulturowy bardzo szybko ujawniają się różnice dyscyplinarne. Z kolei w potocznych, luźnych, nieformalnych dyskusjach o różnorakich zagadnieniach związanych z głuchymi i głuchotą można dopatrzyć się różnic, przy czym trzeba podkreślić, że różnica to niekoniecznie negacja czy kwestionowanie. Obserwując dyskusje głuchych o jakimś problemie często byłem świadkiem sytuacji, w których przedmiot dyskusji był omawiany przez dyskutantów w różnych kontekstach: wtrącano elementy wiedzy, doświadczenia, sytuacji i kontekstów, które z perspektywy każdej z migających osób były podobne, jednak nie dało się nie odnieść wrażenia, iż każda z nich miała swoją własna perspektywę.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)